„Wszystko skrywała czerń nocy. Spełzaliśmy powolutku w dół, starając się czynić jak najmniej hałasu. Może uda się zaskoczyć Niemców obsadzających barykadę. Nie przypuszczają chyba, że może im grozić atak ze strony Francuzów.
Jeszcze tylko kilkadziesiąt metrów zostało do przebycia, gdy wtem spoza barykady trysnęły w górę oślepiająco białe rakiety i niemal natychmiast pomknęły ku nam roje świetlistych pocisków z broni maszynowej oraz grzmotnęło działko przeciwpancerne.
Nic było już na co dłużej czekać. Lawina ognia przygniotła Niemców do ziemi. Zawyły silniki i nasze czołgi zwaliły się na barykadę, dosłownie zmiatając ją z drogi.
Przed nami czeluść ulicy. Zewsząd krzyżujące się tory pocisków. Słyszę, jak dudnią po pancerzu. Prawdziwa sieć światła i błysku. Płonie już kilka domów.
Nic znano jeszcze wówczas noktowizorów czołgowych. Żeby przeto z jakim takim skutkiem trafić do celu w panujących ciemnościach, musiałem umiejscawiać błyski i łapać kierunek patrząc gołym okiem przez szczeliny w obrotowej kopułce, usytuowanej na dachu wieży, a najlepiej wychylając się z włazu do połowy ciała. Przez lunetę celowniczą niewiele bowiem można było zobaczyć. W tych warunkach należało zrezygnować oczywista z tak zwanego strzelania na punkt. Siało się za to w zauważonym kierunku długimi seriami z karabinu maszynowego, poprawiając dla pewności jednym lub dwoma pociskami działka.“(4)
<<<< Za namową Kalibabki Marek
| Kiedy to wszystko się >>>>
Pozycjonowanie Gliwice |Apartamenty nad morzem |Gry Dla Dzieci